Pomysł na Kanał

Trudno powiedzieć, kto jako pierwszy pomyślał, by przebić się przez wyrzeźbione lodowcem skalne progi rozdzielające zlewnie mórz Białego i Bałtyckiego – i otworzyć spławną drogę, która zastąpiłaby splątane ścieżki na bagnach Karelii.


Możliwe, że byli to angielscy kupcy Thomas Southem i John Spark, którzy, zaopatrzywszy się z lokalnych przewodników, 29 czerwca 1566 roku ruszyli z monastyru na Wyspach Sołowieckich w kierunku Nowogrodu. Pozostawili po sobie spisaną relację, w której zauważają, że gdyby nie skalne progi i mielizny, cała droga z Archangielska do Nowogrodu byłaby prosta i wygodna. Ale nie oni pierwsi przemierzyli ten szlak – w XVI wieku po północnoruskich szlakach regularnie podróżowali zagraniczni kupcy, wioząc sukna, koronki, wina reńskie, porcelanę czy lustra – nie zapominając jednak o mniej zbytkownych a bardziej praktycznych armatach. Poszukiwane, drogie towary, warte ryzykownej morskiej podróży dookoła Skandynawii, byłyby bezpieczniejsze spoczywając na barkach spławianych rzekami. A przecież ruch na północnych szlakach był znaczny, bo to Morze Białe było dla odciętego od Bałtyku Nowogrodu oknem na świat. Towary wymieniano, kupcy podróżowali, docierały wieści z całej Europy, a miasta północnej Rusi bogaciły się – tak prędko, tak bujnie, że w 1617 roku agent handlowy Elżbiety I, John Merric, proponował swojej władczyni objęcie Karelii angielskim protektoratem…

Leżąca na końcu świata kraina była zbyt odległa, by ktokolwiek w Europie poważnie rozważał zagarnięcie jej, a opowieści o zasobności tych ziem najpewniej brano za kupieckie fantazje. Północny szlak żył własnym życiem, towary i łodzie przenoszono przez skalne progi i połacie bagien rozdzielające jeziora i rzeki – niezależnie od politycznych rewolucji w Nowogrodzie, przekształcenia się Rusi w nowoczesną Rosję i postępującego absolutyzmu w Moskwie. Dopiero na początku XVIII wieku, za panowania Piotra I Wielkiego, gdy Rosja na dobre uzyskała dostęp do Bałtyku, gdy zbudowano Petersburg, północna droga zaczęła z wolna tracić na znaczeniu.
Ale by móc odnieść zwycięstwo w wojnie północnej, która odsunęła Szwecję znad północno-wschodniego Bałtyku sam Piotr I musiał skorzystać z dobrodziejstw drogi przez Karelię. W 1702 roku rozkazał, by rosyjska flota stacjonująca na Morzy Białym została przesunięta na jezioro Onega – i tak tysiące chłopów na carski rozkaz na leżach z bali wlokło fregaty przez północny krajobraz. Już wtedy pojawiały się głosy (ciche, po przeciwne carskiej woli), że irracjonalny znój chłopów-rabów lepiej byłoby wykorzystać na przekopanie kanału..

Gdy na przełomie XVIII i XIX wieku budowano Maryjską drogę wodną – połączenie kanałami Wołgi z Bałtykiem), pracujący nad nią francuscy inżynierowie badali również skalne progi Wyga. Niewiele później, bo w 1824 roku do pomysłu przekopania kanału aż po Morze Białe wrócili kupcy. Przedsiębiorczy Tichon Anatow w środku sierpnia sprowadził do Petersburga trasą proponowanego kanału świeżego białomorskiego śledzia – udowadniając, że przedsięwzięcie może mieć sens.
Jednak pracująca w latach 1857-1858 w Karelii grupa naukowców podważyła opłacalność budowy kanału. Panowie profesorowie nie zauważyli różnicy między dwoma miejscowościami: Masielga Morską a Karelską – ale kto by od siwych głów akademickich oczekiwał przejmowania się takimi drobiazgami, jak ścisłość trasy przebiegu kanału?.
W bardziej praktycznych umysłach pomysł tkwił jednak głęboko. Dziesięć lat później wrócił do niego gubernator Archangielska, pisząc w tej sprawie petycję do ministra, a w 1868 grupa przedsiębiorców zawiązała nawet Towarzystwo Budowy Kanału, wykładając środki na pierwsze prace hydrotechniczne. Niestety, car w swojej absolutystycznej łaskawości nie raczył zatwierdzić statusu Towarzystwa – i sprawa kanału po raz kolejny upadła.


Wracano do tematu jeszcze w 1874, 1886, 1889 roku, znów na przełomie wieków – w 1900, 1913.. Na coraz wyższym szczeblu, w coraz szacowniejszych gronach, angażując coraz większe środki. I może w końcu podjęto by jakieś wiążące decyzje – tym bardziej że zbudowane w międzyczasie kanały Sueski i Panamski święciły spektakularne tryumfy – ale w 1915 wybuchła rewolucja, razem ze starym porządkiem skutecznie – jak się wydawało – niszcząc mrzonki o połączeniu między Bałtykiem a Morzem Białym.