W czwartek pod wieczór wróciło do nas słońce.
Gdy śnieg przestał padać poziomo i poprawiła się widzialność, na horyzoncie pojawiły się jachty płynące z naprzeciwka. Pierwsza grupa jachtów płynących z Grenlandii spotkała się na wodzie z jachtami, które wyruszyły przez North-West Passage z Alaski. Milcząca zazwyczaj UKF-ka ożyła i przez kilka chwil rozbrzmiewała pytaniami o sytuację lodową w tym lub innym miejscu – przeplatanymi życzeniami spokojnej żeglugi.
Było w tym krótkim spotkaniu mnóstwo radości i autentycznego szczęścia. Niebywałe, że w wielkiej arktycznej pustyni spotkało się nagle aż siedem jachtów! Dwa udało się nawet sfotografować z pokładu Inatiz.
Najtrafniej spuentował to Tim z żeglujący na jachcie Lumina:
– I hear Canadian Coastgard are proposing traffic separation zone in Victoria Strait for 2025 NWP season 😉
Spotkaliśmy się w miejscu, które zazwyczaj rozmarza jako jedno z ostatnich. W tym, które uwięziło statki Franklina na dobre.

To właśnie przy Beechey Island w 1845 roku, po okrążeniu Cornwallis Island, sir John Franklin zdecydował się spędzić pierwszą zimę. Wyspa wraz osuchową groblą stanowiła doskonałą osłonę a płytka zatoka umożliwiła statkom bezpieczne wmarznięcie w lód. im że wszystko wszystko przebiegało zgodnie z planem, życie na skutych lodem statkach nie było sielanką. Trzech spośród 129 członków załóg Erebusa i Terroru nie dotrwało do wiosny. Byli pierwszymi ofiarami tej tragicznej nieudanej ekspedycji w poszukiwaniu Przejścia Północno-Zachodniego. Ich nagrobki do dziś trwają samotnie na pustej, spowitej arktyczną mgłą plaży.
Przez wiele lat po zaginięciu statków Franklina wierzono, że ta najlepiej przygotowana i wyposażona ekspedycja tamtych czasów, ma jeszcze szanse powrócić. Dlatego w latach 1852-1853, czyli aż siedem lat po zimowaniu w Erebus and Terror Bay wzniesiono na Beechey Island skład ratunkowy zwany Northumberland House. Zbudowała go załoga HMS North Star, jednego z pięciu statków biorących udział w ostatniej wyprawie poszukiwawczej wysłanej śladami Franklina.
Northumberland House zbudowano z masztów i drewna odzyskanego z rozbitego statku wielorybniczego. Wzniesiono go na wypadek, gdyby zaginieni członkowie ekspedycji Franklina powrócili na znaną już im wyspę . W budynku pozostawiono pokaźny zapas puszek i beczek z żywnością, a także piecyk oraz zapas opału. Resztki budynku, jak i zapasów do dziś znajdują się na wysuniętym cyplu Beechey Island.

12 sierpnia okazał się bardzo symbolicznym i pełnym emocji dniem dla naszej wyprawy:
Szukając informacji o warunkach kotwiczenia w zatoce nazwanej na cześć statków prowadzonych przez Franklina i Croziera ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że prawdopodobnie Inatiz jest pierwszym jachtem pod Polską banderą, który dotarł w to miejsce.
