Wyprawa 2014 – Etap I
Barlovento II ruszyło w Arktykę
15 lipca 2014
Po kilku miesiącach intensywnych przygotowań – z których ostatnie dni były oczywiście najgorętsze – w sobotę 14 czerwca 2014 s/y Barlovento II stanęło wreszcie na honorowym miejscu w basenie jachtowym w Gdyni. Na nabrzeżu zebrało się grono szacownych gości – oraz życzliwych przyjaciół – którzy mimo ulewnego deszczu i zimna zechcieli pożegnać nasz jacht wyruszający po arktyczną przygodę.
Podczas krótkiej ale podniosłej uroczystości, wśród wielu ciepłych słów i życzeń powodzenia, Maciek Sodkiewicz odebrał z rąk patronów i opiekunów wyprawy banderę oraz honorowe proporce – które natychmiast zostały podniesione na flagsztoku i pod salingami jachtu. Wreszcie nadszedł moment oddania cum i Barlovento II znów pożeglowało na daleką północ.
Jak dzielnie sprawdza się nasz jacht w trudniejszych warunkach wszyscy mogli przekonać się natychmiast po tym, gdy minął główki portu. Neptun, władca mórz, zesłał swoją potęgą zdrowy wiatr, a Barlovento II, po postawieniu wszystkich żagli, miękko przechyliło się na burtę i rozpędziło do ponad 7 węzłów. Skacząca jak korek na fali motorówka z dziennikarzami nie mogła nadążyć.
Krótka wizyta w Kopenhadze
19 czerwca 2014
Pogoda nie sprzyja załodze I etapu – Barlovento wciąż żegluje pod wiatr, wciąż pod zachmurzonym niebem. Kiedy wreszcie w czwartek, 19 czerwca 2014 zmęczeni dotarli do Kopenhagi – stolica Danii nie była wiele łaskawsza: nieco zaciszniej, ale wciąż szaro i pochmurno. Nawet kopenhaska Syrenka była w wyjątkowo melancholijnym nastroju…
Barlovento minęło Skagen
22 czerwca 2014
Dzisiejsza korespondencja od kpt. Darka Zubera brzmiała tak:
„Jesteśmy na wysokości Skagen -pochmurno, chlapie i wieje w twarz, ale płyniemy dalej…”
…trzymajcie się ciepło, chłopaki..!
Jesteśmy w Stavanger
25 czerwca 2014
Dziś, 25 czerwca 2014, Barlovento dotarło do norweskiego Stavanger. Żegluga pod wiatr dała solidnie w kość załodze i kiedy nad ranem pokazały się główki portu, wszyscy niecierpliwie wyglądali pierwszego od 4 dni śniadania na równej stępce. Również jacht zasłużył na chwilę odpoczynku w porcie – pierwszy w sezonie rejs, od razu w daleką drogę, ujawnił kilka drobnych usterek – na szczęście wszystkie można zaliczyć do zwyczajnych prac bosmańskich. Barlovento z pewnością w dalszej drodze odwdzięczy się za troskę.
