Z niektórymi wiadomościami nie sposób się pogodzić – nawet jeśli nie są do końca niespodziewane. Tak mamy z wiadomością o śmierci Ryśka Wojnowskiego.
Poznaliśmy się niemal dwanaście lat temu, gdy my dopiero uczyliśmy się marzyć o żeglarskich wyprawach – a jego Lady Dana 44 czekała już na zwodowanie. Z ogromną życzliwością i tylko czasem z leciutkim pobłażaniem patrzył na ambitnych młodziaków, gotowych na wariata rzucić się w bardzo trudne projekty. Kibicował, doradzał i cieszył się z naszych sukcesów. Mentor? Bezlitośnie wykpiłby napuszone słowo. Starszy, bardziej doświadczony kolega? Za mało powiedziane.
Bezinteresownie pomocny, uroczo bezczelny, z jednakową swobodą i spokojem zabierał się do spraw małych i wielkich. Stanowczy partner w projektach – i refleksyjny przyjaciel. A przede wszystkim wspaniały kapitan, który – choć pełen respektu dla morza – miał śmiałość konsekwentnie realizować najodważniejsze plany.
To abstrakcyjne, że Ryśka już z nami nie ma… ale czy nie ma? Czy kiedykolwiek jego życiowa fantazja przestanie być odnośnikiem dla wszystkiego, co robimy?
Rodzinie Ryśka i jego Przyjaciołom składamy najserdeczniejsze wyrazy współczucia.


Zakończyliśmy sezon, nadchodzą Święta. Głęboko wierzymy, że Tizzie jest naszym drugim domem. Nie mogło w nim zabraknąć choinki…a nawet dwóch. Kiedy zapaliliśmy dziś z bosmankiem lampki pomyślałem o ludziach. O wszystkich tych, z którymi wspólnie przeżyliśmy ten rok. Chcieliśmy podziękować wszystkim uczestnikom tegorocznych rejsów. To Wy tworzycie klimat tego domku i kształtujecie jaki będzie. Mile wspominamy zarówno chwile pod żaglami, niebanalne cumowania do sosny w dziwnych miejscach jak i długie wieczory przy planszówkach czy ogniskach. Skoro tyle wykrzesaliście z rodzimego Bałtyku to już czekam co będzie się działo w lodach.
Nie sposób, nie wspomnieć tu także o wszystkich fascynatach północy, którzy wspierają nas w tych trudnych, Covidowych czasach, cierpliwie czekając aż wyprawa w lody wreszcie się zmaterializuje. Dziękuję za Waszą cierpliwość, wyrozumiałość i słowa otuchy gdy lockdowny zaczynały przytłaczać. Już niedługo pożeglujemy znów w krainę lodu.
Niezwykle miło nam poinformować, że nasza tegoroczna wyprawa w Rosyjską Arktykę została objęta patronatem honorowym Polskiego Związku Żeglarskiego!



