ETAP 4
Raj na kursie!
Termin: 6 grudnia – 22 grudnia 2026 (16 dni)
Trasa: Acapulco (Meksyk) – Bahia Culebra / Liberia (Kostaryka)
Kapitan: Maciej Sodkiewicz
Co zobaczymy po drodze?
Plaże Acapulco
Są smaki dzieciństwa, jest muzyka dzieciństwa – i są skojarzenia dzieciństwa, których człowiek nie pozbędzie się przez całe życie 🙂 Dlatego, kiedy w planie naszej wyprawy jako kolejny port wymiany pojawiło się Acapulco – byliśmy bezbronni. Dzieciństwo odezwało się w nas dźwiękami eurodisco: A-CA-PUL-CO
Piosenki nie da się przestać nucić – tym bardziej że ozgrozo nawet tekst pasuje! Ricchi e Poveri śpiewali, że wybierają się na słoneczne plaże Acapulco przed Bożym Narodzeniem – a nasza Inatiz, uciekając przed zimą, trafi tam na początku grudnia.
Ale zanim Acapulco stało się światowym kurortem, miejscowi rybacy z dzielnicy La Guinea traktowali pobliski klif La Quebrada jako plac zabaw dla odważnych – skakali z niego, rywalizując o to, kto wykaże się większą odwagą i sprawnością. Z czasem zwykła chłopięca próba odwagi przerodziła się w jedną z najbardziej rozpoznawalnych tradycji Meksyku
4 sekundy lotu, prędkość do 90 km/h. Przed skokiem – modlitwa do Matki Boskiej z Guadalupe. Potem – skok w ciemną wodę. Trzeba mieć naprawdę nie po kolei w głowie! A niektórzy mówią, że to my jesteśmy szaleńcami pływając gdzieś po końcach świata 😉
Corinto, czyli Przystanek Nikaragua
Jeśli jakimś cudem będzie nam mało słońca i fal, pójdziemy na spacer na plażę do Las Peñitas albo do Poneloya – obie są piękne i słyną ze wspaniałego przyboju cenionego przez surferów. Tyle że Las Peñitas to spokojna wioska rybacka, a Poneloya słynie z tętniących życiem barów plażowych – zobaczymy w jakim będziemy nastroju 😉
Estuarium lezące między tymi miejscowościami to ostoja dzikiej przyrody, granicząca z rezerwatem przyrody Isla Juan Venado, gdzie żyją niezliczone gatunki ptaków – i krokodyli… ale daliśmy radę niedźwiedziom grizzli, to i krokodylom damy radę 😉
Nieopodal lezy tez León – stare, kolonialne miasto o zabytkowej architekturze, dawna stolica Nikaragui. Zbudowano tu wspaniałą katedrę, chyba największa w Ameryce Środkowej.
Spróbujemy też zobaczyć wulkany Cordillera de los Maribios – w tym ten aktywny, San Cristóbal. A może wdrapiemy się na najmłodszy z tej grupy wulkanów, Cerro Negro, gdzie po zboczu można zjezdżać na sandboardzie?
Żółwie na plażach Kostaryki
Fala za falą, z oceanu wyłaniają się tysiące żółwi morskich – jednocześnie, w tym samym miejscu i czasie. To arribada – przybycie żółwi na plaże Kostaryki. Przybywa – żółw oliwkowy, który składa jaja masowo, w grupie nawet wielu tysięcy samic jednocześnie. Co sprawia, że żółwcie widzą, że właśnie tego dnia trzeba pojawić się na plaży, nie do końca nie wiadomo: mówi się, faza księżyca, może wiatr, może sygnały chemiczne między żółwiami… 🌙
Pacyficzne wybrzeże Kostaryki to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie można zobaczyć arribadę – i to właśnie w okresie, kiedy tam dopłyniemy na pokładzie naszej Inatiz ⛵
A nawet bez arribady – dżungla schodząca do oceanu, małpy na plaży i jeden z najbogatszych ekosystemów świata robią swoje 🐒🌴
Jak dolecieć?
W Meksyku głównym hubem przesiadkowym jest lotnisko Benito Juárez International w Mexico City; Z europy wspólne loty realizują tam linie KLM, AirFrance oraz Aeromexico.
Z Mexico City do Acapulco bezpośrednio lata Aeromexico – ta przesiadkę realizuje się bez zmieniania lotniska.
Cała podróż będzie trwała blisko dobę – ale wliczone są w to komfortowe czasy przesiadek na obu lotniskach
Z samej Liberii do Atlanty bezpośrednie połączenia realizuje Delta Airlines. Tam, bez zmieniania lotniska można się przesiąść na loty do Europy realizowane przez linie KLM oraz Delta.
Po wylądowaniu w Amsterdanie starczy przesiąść się na „lokalny” samolot do domu 😉
Cała podróż będzie trwała około 20 godzin. Dojazd z jednej z marin Baja Culebra na lotnisko w Liberii zajmuje około godziny.










