Wprost z Kolosów dla WP.pl – o naszych planach i nie tylko

Równo tydzień temu Maciek Sodkiewicz w kuluarach Kolosów opowiadał portalowi WP.pl czym dla niego jest obecność na tym największym w Polsce (i chyba również w Europie) wydarzeniu podróżniczym.
Ale uchylił tez rąbka tajemnicy co do naszych planów na przyszłość – bo mniej lub bardziej szalone pomysły zdecydowanie już się wykluwają 😉 Jedno jest pewne – do domu się nam nie spieszy!
Całą rozmowę z Maćkiem obejrzycie na stronie WP. pl:

Kolosowe opowieści o przygodach na Alasce

Ostatni weekend był świętem Podróżników – odbyły się Kolosy, czyli 28. Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni 🧡
W fantastycznym towarzystwie słuchaliśmy opowieści niesamowitych ludzi o odkrywczych podróżach – czasem tych na koniec świata, czasem tych za zakręt najbliższej rzeki – i ładowaliśmy baterie na kolejny rok!
..sami też mieliśmy szansę opowiedzieć o naszych przygodach na Alasce – o jej przyrodzie i ludziach, którzy żyją na tym przepięknym i odległym (dla nas) końcu świata. I o niebezpieczeństwach, które czekają tam na żeglarzy. 🏔🏕⛵️🌊

Maciek Sodkiewicz gościem 51. edycji festiwalu YAPA!

W ostatni weekend Maciek Sodkiewicz był gościem honorowym 51. Ogólnopolskiego Studenckiego Przeglądu Piosenki Turystycznej YAPA 2026 😉
Nie dość, że współotwierał festiwal, to jeszcze w festiwalowym klubie Indeks opowiedział o naszej wyprawie przez North West Passage ⛵️🌎
Wszystkim Miłośnikom Yapy oraz wszelkim Ludziom Pozytywnie Zakręconym jeszcze raz przesyłamy pozdrowienia z wyspy Akutan – na dosłownie drugim końcu świata… ale to już materiał na zupełnie inną opowieść 😉

Lodowe Krainy zapraszają na Kolosy!

Już za chwileczkę, już za momencik… w Gdyni rozpocznie się wielkie święto podróżników, eksploratorów, alpinistów, żeglarzy – i wszystkich tych, którym nie po drodze jest na utartych szlakach – czyli Kolosy za rok 2025!
Po raz kolejny będziemy mieli zaszczyt przedstawić Kolosowej publiczności naszą opowieść. Tym razem będzie o żeglowaniu w krainie ognia i lodu – czyli o przygodach naszej pomarańczowej Inatiz na Alasce i Aleutach 🙂
Będzie o tym, jak niebezpieczne są orły dla żeglarzy, po spotkaniu ilu niedźwiedzi przestaje się je liczyć, jak łowi się i przetwarza słynne alaskańskie łososie, jak przetrwać tsunami na jachcie – i wreszcie o tym, jak nasza Inatiz dostała drugie życie 😉
Jeśli ktoś miałby ochotę posłuchać na żywo tej opowieści, zapraszamy na Kolosy – Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów, do Polsat Plus Arena Gdynia, w piątek 20 marca 2026 na godzinę 19:30. Znajdziecie nas w programie Dużej Sali 🧡

ORANGE IN THE ICE w Radiowym Klubie Obieżyświata

W organizowanym przez Polskie Radio Koszalin „Radiowym Klubie Obieżyświata” wystąpił wczoraj Maciek Sodkiewicz – i zabrał gości spotkania w sam środek lodowego labiryntu Arktyki opowiadając o swojej drodze przez Northwest Passage.

Link do materiałów przygotowanych przez Polskie Radio Koszalin znajdziecie tutaj.

 

Śladami Marzeń 2025 – mamy to! (i to dwa razy!)

Ostatni weekend był niezwykle intensywny – i szalenie udany! Zostaliśmy zaproszeni do udziału w XIII edycji fantastycznego festiwalu podróżniczego „Śladami Marzeń”, który co roku odbywa się w Poznaniu.

Co prawda rzeczywistość rzucała nam różne kłody pod nogi (spóźniające się samoloty, zagubione ładowarki do jedynego laptopa, na którym była prawie gotowa prezentacja, inny laptop, który samodzielnie wybrał się na wycieczkę pociągiem na drugi koniec polski…) jakoś dotarliśmy na czas – i utonęliśmy w niesamowitej atmosferze imprezy, którą zapewniają totalnie bezpretensjonalni organizatorzy – Jaśmina i Tomek Labus. Rozmowom ze starymi znajomymi o ich nowych podróżach – i z nowymi znajomymi o ich kolejnych planach nie było końca…

Ale najbardziej niesamowity był finał, kiedy okazało się, że naszą opowieść o drodze przez North West Passage śladami sir Johna Franklina doceniło nie tylko jury Festiwalu, przyznając nam I nagrodę… Otrzymaliśmy również Nagrodę Publiczności za najlepszą prezentację na całym festiwalu..! I wtedy nie daliśmy rady się nie wzruszyć 😉

Relacja z rejsu przez NWP na kartach „Żeglarstwa”

Trochę chłodu z nutką historii w samym środku lata?? Zapraszamy do lektury najnowszego wydania Magazynu Żeglarstwo. Spróbowaliśmy na jego łamach podzielić się wspomnieniami z naszej ubiegłorocznej przygody. Mam nadzieję, że się Wam spodoba!

Całość do pobrania tutaj.

Niebezpieczeństwa Alaski: bloody eagles!

Znacie to uczucie, kiedy coś niby działa ale podświadomie czujecie, że jest jakoś nie tak. Tak było z naszym wiatromierzem. Niby pokazywał siłę i kierunek wiatru. Coś mi jednak nie pasowało. Nie potrafiłem jednoznacznie powiedzieć co, ale miałem jakieś przeczucie. Na Kodiaku pracy przed sezonem było tyle, że nie było nawet czasu zastanawiać się co. Przyszedł jeden z wiosennych sztormów i pokrył świat strugami deszczu padającymi poziomo. Siedziałem w sterówce ciesząc się, że nie muszę wystawiać głowy na zewnątrz. Nagle poczułem uderzenie sztormowego wiatru w burtę. Cumy napięły się i zatrzeszczały. Kadłub Tizzie przechylił się delikatnie. Zaciekawiony ile wieje spojrzałem na wskaźnik…i dostrzegłem, że wieje z zawietrznej. A to ciekawostka…
Okazało się że jakiś potwór zimą odgryzł nam lotkę wiatromierza 🙁
Następnego dnia znalazłem na lokalnej tablicy ostrzeżenie o agresywnych orłach. Postanowiliśmy zatem poczekać z wymianą statecznika na topie do kolejnego portu.
Wczoraj wreszcie stanęliśmy w jakiejś cywilizacji. Przypomniałem sobie, że sprowadzony cudem z polski statecznik czeka na założenie. Już mieliśmy szykować ławeczkę bosmańską….gdy dostrzegliśmy orła. Siedział na maszcie sąsiedniego jachtu i ostrzył sobie dziób o o ich wiatromierz. Obserwowałem go przez półtora godziny. Statecznika już nie było. Z trzech łopatek od prędkości zostały tylko dwie. Gdy wstałem dziś rano orzeł znów siedział na wiatromierzu sąsiada. Liczba łopatek spadła do jednej. Zdecydowanie, wymiana naszego statecznika powinna jeszcze poczekać 😉
Na Gibraltarze mają drapieżne orki a tu królują orły pogromcy wiatromierzy 🦅

Alaska: dzień bez rybki dniem straconym!

Wiecie jak łowi się ryby na Alasce? Ciężko. Cieżko jest zachować w tym umiar. Jeśli trochę zna się rybne obyczaje i spojrzy na mapę, to zdobycz sama wchodzi na haczyk. Najtrudniejsze jest zachowanie umiaru, bo później ciężko to wszystko przejeść. No i co wybrać? Smażonego halibuta? Tatar z dorsza? A może ceviche? Aaa zapomniałem o zupie rybnej 😜